Bez kategorii, Student

Jak przeżyć egzamin ustny z języka obcego?

Pamiętam jak dziś swoją ustną maturę z angielskiego. Wylosowałam temat o życiu celebrytów i cieszyłam się, że mówić o wadach i zaletach codzienności sławnych ludzi można bez końca. Jednak to nie zawsze tak jest, że uda nam się trafić w temat idealny. Innym razem na jednym egzaminie, już na studiach, w tematyce „dom” padły pytania o kupno mieszkania na rynku wtórnym. Jako studentka filologii, z nieruchomościami mająca do czynienia co najwyżej tyle, że wynajmowałam pokój w studenckim mieszkaniu, w myślach rozłożyłam ręce – z pustego to i Salomon nie naleje. W rzeczywistości musiałam sobie jednak jakoś poradzić, chociaż problemem nie była kompetencja językowa, a zwyczajnie zbyt mała wiedza.

Zajęcia z języka obcego są z reguły bardzo życiowe. Dotykają niemalże wszystkich sfer codzienności, uczą porozumiewania się, realizacji konkretnych zadań, przetrwania w odmiennym kulturowo i językowo środowisku. Przy okazji pomagają poznawać świat i poszerzają horyzonty. Mimo to uczniowie i studenci nie zawsze wiedzą, co mogą powiedzieć na jakiś temat. Innych czasami po prostu zjada trema.

Tymczasem egzamin ustny z języka obcego wcale nie musi być przerażający. Zakładając, że nie doświadczasz lęku językowego , musisz zmierzyć się jedynie z wylosowanym tematem, wykorzystując cały arsenał kompetencji, które zdobyłeś do tej pory – przynajmniej uczęszczając na zajęcia czy przygotowując się do egzaminu.

Oprócz tego pomoże ci parę złotych zasad, o których warto pamiętać.

Liczy się przede wszystkim to, co mówisz

Owszem, wymowa w języku obcym jest ważna, ale nie zawsze najważniejsza. Pisałam o tym już kiedyś tutaj . Nauczyciele i egzaminatorzy, podczas rozmów z tysiącem ludzi, słyszą tak wiele odmian wymowy tego samego języka, że twoja na pewno ich nie przerazi. Raczej skup się na tym, że masz być zrozumiany. Jeśli nie mówisz jak native speaker, to akurat w dniu egzaminu i tak nic na to nie poradzisz, a szkoda się dodatkowo tym stresować.

Obrazek przybywa z pomocą

Na wielu egzaminach zdający otrzymują jakiś materiał ikonograficzny, który ma zainspirować do mówienia. Ważne, żeby przed właściwą interpretacją czy wyrażaniem swojej opinii opisać, co się na nich widzi. Po pierwsze złapiesz oddech i przełamiesz lody, po drugie zbierzesz myśli, po trzecie w trakcie opisywania obrazków mogą ci przyjść do głowy pomysły, jak ten materiał zinterpretować. W końcu nie zawsze masz zdanie na każdy temat i nie zawsze na wszystkim się znasz, więc trudno wyrazić to od razu.

Nikogo nie interesuje to, co naprawdę lubisz

Brzmi trochę brutalnie, ale to nie o to chodzi. My – nauczyciele – tak naprawdę jesteśmy przyjaźnie nastawieni do naszych uczniów, lubimy słuchać jak z pasją opowiadają o swoich zainteresowaniach i obserwować jak dzięki emocjom budują skomplikowane wypowiedzi, które w warunkach sztucznych być może tak łatwo by nie powstały. Czasami z błahych pytań wywiązują się też fascynujące rozmowy. Wiadomo – łatwiej nauczyć się języka, kiedy mówi się o sytuacjach prawdziwych, związanych z twoim otoczeniem, jednak ja zawsze powtarzam studentom, że jeśli nie chcą, nie muszą mówić prawdy o sobie (nie każdy przecież musi mieć ochotę wyrażać swoje zdanie na jakiś temat i przyznawać się, ile ma lat). I na egzaminie odwrotnie – na pytanie o hobby nie musisz koniecznie mówić, że lubisz szydełkować, jeśli akurat nie pamiętasz tego słowa. Fajnie, jeśli uda ci się to wytłumaczyć, ale w ostateczności możesz też lubić jazdę na rowerze, bo dzięki niej czujesz się świetnie i nie masz problemów ze zdrowiem. W ten prosty sposób bez szwanku przejdziesz przez kolejne pytanie – odpowiedziałeś, umiesz.

Egzaminator to nie twój wróg

Osoby, które nas egzaminują często zadają pomocnicze pytania albo się z nami nie zgadzają, bo chcą, żebyśmy wypowiedzieli się jeszcze szerzej. Jeśli rozmówca ma inne zdanie, możesz śmiało mówić dalej, co myślisz albo przyznać mu rację – zupełnie jak w życiu. Ważne, żebyś się nie poddawał i nie przestawał mówić, bo jego wątpliwość w tym momencie nie dotyczy przecież twoich umiejętności, a tutaj tylko one są oceniane.

Gra na czas?

Kiedy w liceum na którejś lekcji angielskiego zrezygnowana powiedziałam po polsku, że zupełnie nie wiem, co mam odpowiedzieć na pytanie, usłyszałam, że w takiej sytuacji warto zacząć od słów: „Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale…” . Ta rada później uratowała wiele moich podobnych sytuacji. Może tobie też pomoże?

 

Czego boisz się na egzaminie ustnym najbardziej?