Nauczyciel na wakacjach

Przyszłam na uczelnię na egzamin. Na szczęście, to nie ja miałam zdawać, od jakiegoś czasu stoję po drugiej stronie biurka. Przyniosłam kopie dla każdego, ale coś mi się nie zgadzało – studentów było więcej niż kopii. Naprawdę nie wiem, jak to się stało! Chciałam skserować brakującą ilość, ale nagle zobaczyłam, że egzamin, który trzymam w ręce ktoś pociął na drobne kawałki. Zdezorientowana stałam w punkcie ksero, a z tyłu głowy dźwięczały tylko pytania: Jak to naprawić? I jak znaleźć drogę powrotną do sali?! Obudziłam się zmęczona. Jak dobrze, że to był tylko sen. czytaj dalej