Lektorka w podróży, Popularne, refleksje, Student

Czy istnieje życie po Erasmusie?

Spokojnie piję ulubioną kawę, patrząc przez okno kawiarni na pierwsze wiosenne promyki słońca, kiedy w głośnikach głos dziennikarza milknie i pojawia się piosenka. Ojej – podskakuję w duchu – przecież to „piosenka z Erasmusa”! Po kilku latach nic się nie zmienia w tej kwestii, na dźwięk wspomnień pojawiają się jeszcze, gdzieś tam w środku, miłe uczucia.

Niedawno minęło siedem lat od momentu, kiedy zdecydowałam się na swój wyjazd. Czasami wydaje mi się, że to było tak dawno, że być może tylko mi się przyśniło, a przynajmniej sporo widać już jak przez mgłę. Na pewno pozostał sentyment, piękne zdjęcia i wspomnienia na całe życie, więc nic dziwnego, że często zachęcam do udziału w Erasmusie swoich studentów i chętnie rozmawiam po zajęciach z tymi, którzy swoje stypendium spędzają akurat w Polsce.

I chociaż zawsze mówi się wprost o tym, jak wspaniałą inicjatywą jest Erasmus, nikt nigdy szczegółowo nie uprzedza, co tak naprawdę czeka cię w trakcie i po stypendium. A może jednak Erasmus ma jakieś minusy?

Nowi znajomi

Musisz liczyć się z tym, że grono twoich znajomych powiększy się w zawrotnym tempie i wcale nie mówię o liczbie przyjaciół w mediach społecznościowych. Poznasz studentów z różnych krajów i kultur, zobaczysz, że na te same sprawy można patrzeć zupełnie inaczej. Lecz bardzo prawdopodobne, że poznasz też Polaków, którzy przyjadą w to samo miejsce z innych miast. No nie! Chciałeś się wyrwać, oderwać, odciąć, mówić po angielsku, a tu taka niespodzianka! Prawda jest jednak taka, że  nie ma większego znaczenia, ilu jest „swoich”, a ilu „obcych”. Ważne, żeby byli ciekawi, inspirujący i dobrzy. Ostatecznie po kilku latach wiele kontaktów i tak się urwie, ale te najtrwalsze przetrwają, bez znaczenia w jakim języku.

Nowe miejsca

Nawet jeśli wcześniej nie byłeś wielkim podróżnikiem, a zwiedzanie ograniczałeś do własnego regionu, teraz poczujesz, że świat stoi otworem. Erasmus sprzyja podróżom i fascynacji dosłownie wszystkim. Zobaczysz wiele pięknych miejsc, o których albo nie wiedziałeś albo do których docelowo z Polski na wakacje raczej byś się nie wybrał. Największym rozczarowaniem będzie to, że nie zdążysz zobaczyć wszystkiego ze swojej listy lub braknie ci na to pieniędzy i będziesz musiał tam jeszcze wrócić 😉 .

Nowe możliwości

Erasmus poszerza horyzonty i otwiera wiele drzwi. Już w trakcie wyjazdu można rozejrzeć się i skorzystać z możliwości kontynuacji studiów, stażu czy późniejszej pracy za granicą. Nie jest też tajemnicą, że – niezależnie od kierunku – samo zagraniczne stypendium w CV absolwenta szukającego pracy również w Polsce działa na jego korzyść, świadczy przede wszystkim o samodzielności, odpowiedzialności i umiejętnościach językowych. Jeśli do tego dojdą jeszcze inne doświadczenia, ciężar tej szali zapewne się podwoi.

Nowy stan

Nazywany depresją lub syndromem byłego Erasmusa, ale nazwa jest tu najmniej istotna – ten stan naprawdę istnieje. Myślę, że każdemu powracającemu ze stypendium przyszło się z tym zmierzyć. Apatia, senność, znudzenie, wrażenie, że nagle przerwało się jakiś fajny sen – zamykasz szybko oczy, ale śni ci się już coś innego, nie da się przewinąć taśmy. Cały czas wspominasz, opowiadasz, przeglądasz zdjęcia, tęsknisz za ludźmi i tamtym trybem życia. Będziesz pewnie potrzebować czasu, żeby jakoś to oswoić, chyba, że szybko ulokujesz nagromadzoną energię w jakimś nowym przedsięwzięciu?

Nic nigdy nie będzie już takie samo

Wrócisz z Erasmusa odmieniony, trochę inny. Z bagażem nowych doświadczeń, fantastycznych pamiątek, z nową wiedzą i szerzej otwartym na świat i ludzi umysłem. Wszystko, co dotychczas znałeś będzie Ci się wydawać czasami zwykłe, jakby szare, a czasami zaczniesz na nowo odkrywać piękno tego, co masz u siebie na co dzień. Starzy znajomi czasami nie będą rozumieli twojej euforii przeplatanej z tęsknotą, w ogóle mało kto będzie cię po powrocie rozumiał, no chyba, że był tam z tobą. Ale i to w końcu minie, a te wszystkie pozytywne uczucia i otwarta głowa pozostaną. Erasmus sprawi, że złapiesz wiatr w żagle i zobaczysz morze możliwości, i tylko od ciebie będzie zależało, co z tym zrobisz.

To jak, odważysz się?

P.S. Boże, dziękuję za Erasmusa!