student

Nie narzekajmy na czerwone ołówki

Zdaje się, że wiele osób kiedyś przez to przechodziło. Zderzenie z rzeczywistością po ukończonym kursie językowym może być czasem bolesne. Pojawia się wtedy zawsze pewien rodzaj żalu – dlaczego nigdy nie nauczono mnie… (tu można wpisać swój brak)?!

Znacie to? Jeśli tak, czytajcie dalej. Jeśli nie, też czytajcie, bo kiedyś pewnie i Was to spotka.

Wiele kursów językowych i lekcji języka w szkole wydaje się być zupełnie bez sensu. Nie uczą nas tego, czego chcemy. Nie uczą nas tak, jak chcemy. Nie uczą tak szybko, jak chcemy. Narzekamy więc, mimo tego, że

TO, CZEGO CHCEMY TERAZ NIE ZAWSZE MUSI POKRYWAĆ SIĘ Z NASZYMI POTRZEBAMI W PRZYSZŁOŚCI.

Jedna znajoma powiedziała mi kiedyś, że nie czuje się pewnie podczas codziennej komunikacji, bo nikt nigdy nie nauczył jej tych najbardziej potrzebnych znaczeń angielskich czasowników frazowych (phrasal verbs), tak często przecież używanych w mowie potocznej przez rodowitych użytkowników języka. Innym razem usłyszałam od znajomego, że uczenie się nazw całej gamy produktów jest zupełną stratą czasu. Zamiast tego można by przecież nauczyć się wielu więcej nazw potraw, żeby przetrwać za granicą i zjeść bez obaw…

Podobne komentarze można dość często spotkać na różnych forach internetowych. Jeden nakręca kolejny – w końcu możemy sobie wspólnie, głośno ponarzekać, a jakże! Przy okazji tyle osób nas rozumie, to chyba znak, że coś z tymi kursami językowymi jest nie tak.

NIEPRAKTYCZNE CZERWONE OŁÓWKI?

Natknęłam się kiedyś w jednym poście na nawiązanie do sceny z filmu o Isadorze Duncan (Isadora), w której główna bohaterka nie chce podczas lekcji rosyjskiego powtarzać zdania: “To jest czerwony ołówek”. Chce od razu nauczyć się konkretnych zwrotów, żeby prawić komplementy swojemu ukochanemu, Siergiejowi Jesieninowi, bo zdecydowanie nie potrzebuje rozmawiać z nim o czerwonych ołówkach. Scena, cóż, urocza, ale też zabawna. Nauczycielka starej daty, która prawdopodobnie większość swojego życia powtarzała z uczniami najprostsze zdania o ołówkach i książkach, spełnia prośbę swojej uczennicy, choć robi to z niemałym zażenowaniem.

Film polecam. Jednak właśnie na przykładzie tego wspomnianego czerwonego ołówka chcę pokazać Wam, że Wasi nauczyciele języka często dobrze wiedzą, co robią.

A MOŻE JEDNAK PRAKTYCZNE?

Lektor przed każdą lekcją dokonuje różnych wyborów, między innymi dobiera metody, których w trakcie zajęć będzie używać. Na pewnym kursie nauczyciel przygotował zadanie, które polegało na nazwaniu kolorów drewnianych patyczków, podawaniu ich sobie wzajemnie, układaniu według określonej kolejności, przy tym zadawaniu konkretnych pytań i odpowiadaniu na nie.
Dziwaczne i nieżyciowe? Strata czasu na coś takiego, przecież nikt w życiu codziennym nie będzie układał patyczków kolorami, bawił się ze znajomymi z pracy w zadawanie pytań i podawanie sobie ołówków – bądźmy dorośli!

W takich zadaniach ukryte są jednak inne cele. Nauczyciel może chcieć np.:
1) po prostu nauczyć studentów podstawowych słów z ich otoczenia, bo na tym należy skupić się na pierwszych lekcjach, a niekoniecznie uczyć od razu pojęć ekonomicznych i wszystkich części samochodu.
2) przećwiczyć struktury gramatyczne, które osadza w najprostszym dla uczniów kontekście leksykalnym, żeby mogli oni cały swój wysiłek poznawczy włożyć w opanowanie zagadnienia gramatycznego (wyrobienie nawyku), a nie zastanawiali się nad słownictwem. Później w wyuczonym schemacie wyrażenie “czerwony ołówek” łatwiej zastąpić dowolnym innym.

JĘZYK TO NIESKOŃCZONOŚĆ

Każdy język jest jak studnia bez dna. Dlatego też nauczanie języków oparte jest na programach, które są wyborem – tematyki, zakresu słownictwa czy gramatyki. Masz jednak na to wszystko wpływ: możesz poprosić nauczyciela o zapisanie jakiegoś dodatkowego słowa, możesz pójść na kurs językowy “szyty na miarę”, możesz po zajęciach poprosić o dodatkowe materiały i źródła na dane zagadnienie.

Zajęcia mają być jak najbliższe realnym sytuacjom, mają nas uczyć radzenia sobie z nimi, jednak nie są w stanie przewidzieć wszystkich możliwych. Dlatego prawdopodobnie zawsze będzie coś, czego nikt Cię nie zdążył nauczyć i to od Ciebie zależy, czy uzupełnisz to sam, czy nauczysz się tego poprzez kolejne doświadczenia z “żywym” językiem.

Nie narzekaj – działaj!